Zarabiali 26 tys. zł za godzinę. Afera w kolejnym szpitalu

Dodano:
Sala operacyjna Źródło: Pixabay / sasint
Neurochirurdzy z zewnętrznej spółki mieli oszukiwać na pacjentach, wykonując zabiegi w szpitalu w Mogilnie. Lekarze zarabiali fortunę, doprowadzając szpital do nędzy.

Szpital w Mogilnie, który nie posiada ani poradni neurochirurgicznej, ani poradni leczenia bólu, w 2023 roku podpisał umowę ze spółką Spine świadczącą usługi neurochirurgiczne – donosi Wirtualna Polska. Kontrakt zawarła ówczesna dyrektor Ewa Bonk-Woźniakiewicz. Jak ocenia obecny dyrektor Sebastian Jankiewicz, warunki umowy były wyjątkowo niekorzystne dla placówki. Przewidywały bowiem, że 65 proc. środków z kontraktu z NFZ trafi do lekarzy współpracujących ze spółką, a jedynie 35 proc. pozostanie w szpitalu. Zdaniem Jankiewicza rynkowe stawki są odwrotne i lekarze powinni otrzymywać najwyżej 30–40 proc. wartości świadczeń.

Lekarze oszukiwali na pacjentach

Po objęciu stanowiska nowy dyrektor zaczął analizować współpracę ze Spine i zawiadomił odpowiednie instytucje o wykrytych nieprawidłowościach. Kontrola NFZ wykazała, że lekarze wykonywali prosty zabieg przeciwbólowy polegający na termicznym uszkodzeniu nerwów, który jest wykonywany ambulatoryjnie i wyceniany przez Fundusz na około 1500 zł. W dokumentacji wpisywano jednak bardziej skomplikowaną procedurę wymagającą hospitalizacji, wartą ponad 6500 zł. Na tej podstawie szpital występował do NFZ o znacznie wyższe refundacje.

Zabiegi wykonywano w soboty na jedynej sali operacyjnej szpitala, która była tymczasowo przekształcana w gabinet ambulatoryjny. W ciągu około czterech godzin przeprowadzano przeciętnie 25 zabiegów, choć zdarzały się dni, gdy wykonywano ich nawet 50. Według ustaleń kontrolerów dokumentacja medyczna wielu pacjentów była niemal identyczna, co wzbudziło podejrzenia dotyczące jej rzetelności.

Większość pacjentów nie pochodziła z Mogilna ani okolic. Przyjeżdżali z różnych regionów Polski ze skierowaniami od lekarzy współpracujących ze Spine. Niektórzy poddawali się zabiegom wielokrotnie – jeden z pacjentów miał ich aż pięć w ciągu dziewięciu miesięcy.

Szpital na granicy bankructwa

Przy założeniu, że jednego dnia wykonano 25 zabiegów rozliczanych według wyższej stawki NFZ, ich łączna wartość przekraczała 162 tys. zł. Zgodnie z zawartą umową około 65 proc. tej kwoty, czyli blisko 105 tys. zł, przypadało spółce Spine. Ponieważ zabiegi trwały zazwyczaj około czterech godzin, oznacza to, że wartość wynagrodzenia przypadająca na jedną godzinę pracy neurochirurgów przekraczała 26 tys. zł.

WP podkreśla, że nieprawidłowości odbiły się na finansach szpitala. NFZ zażądał zwrotu 2,6 mln zł, uznając, że to placówka odpowiada za rozliczenia świadczeń. Dodatkowo spółka Spine pozwała szpital o wypłatę zaległego wynagrodzenia w wysokości blisko 1,3 mln zł i wygrała proces. Sąd uznał, że zabiegi zostały wykonane zgodnie z zawartą umową. W efekcie komornik zabezpieczył część środków z kontraktu szpitala z NFZ, co doprowadziło placówkę do poważnych problemów z płynnością finansową i utrudniło terminową wypłatę wynagrodzeń.

Kolejne szpitale współpracowały ze Spine

Podobne wątpliwości pojawiły się również w szpitalu w Miastku, gdzie spółka Spine także prowadziła działalność. Tam wykonano ponad 2,5 tys. zabiegów, a jednego dnia lekarze mieli przeprowadzać nawet 77 procedur, mimo że oddział dysponuje zaledwie 19 łóżkami. Kontrola NFZ trwa, a ewentualna kara może sięgnąć nawet 13 mln zł.

Sprawami obu szpitali zajmują się organy ścigania. Postępowanie dotyczące Mogilna prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy, natomiast okoliczności współpracy w Miastku bada delegatura CBA pod nadzorem prokuratury. Zarówno przedstawiciele spółki Spine, jak i była dyrektor szpitala w Mogilnie zaprzeczają, aby doszło do nieprawidłowości.


Źródło: Wirtualna Polska
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...